Podstawy zarządzania ryzykiem i kapitałem

X
Poleć artykuł innej osobie

Uzupełnij poniższy formularz

AKTUALNOŚĆ · 03.10.2017 · 13:27
Łukasz Zembik
Łukasz Zembik
Strategia inwestycyjna to nie wszystko. Zarządzanie ryzykiem i własnym kapitałem to równie ważne umiejętności, które decydują o końcowym sukcesie
Podstawy zarządzania ryzykiem i kapitałem

Mamy w ręku sprawdzony system. Przykładowo: wiemy, że grając na wybicia z flagi, znajdziemy się po dobrej stronie rynku, więc oczekujemy zysków. Zgoda. Ale musimy przedtem nauczyć się zarządzać ryzykiem i kapitałem – od tego zależy, czy zarobimy. Strategia ma znaczenie, ale nie należy jej przeceniać. Jeżeli coś już należy w inwestowaniu przecenić – a właściwie docenić – to właśnie kwestie zarządzania kapitałem i ryzykiem. Bez właściwych przykazań możemy mieć system o skuteczności 90%, a w dłuższej perspektywie i tak nie zarabiać. Money Management nie jest skomplikowany – nie warto się do niego przedwcześnie uprzedzać.

Zarządzanie kapitałem i ryzykiem uchroni nas przed groźbą wyzerowania konta wskutek jednej złej decyzji. Zabezpieczy przed stratami, a w dalszej konsekwencji pomoże osiągać regularne zyski. Odpowiednie Money Management można by porównać do czerpania łyżką, a nie dużą chochlą, która prędzej czy później podziurawi się jak durszlak. Krótko mówiąc, zarządzanie kapitałem i ryzykiem opiera się przede wszystkim na właściwym oszacowaniu powodzenia naszej pozycji. Musimy wiedzieć zawczasu, gdzie zamkniemy pozycję wtedy, kiedy nasze pierwsze spojrzenie na rynek i początkowe powody jej otwarcia się zdezaktualizują. Miejsce cięcia strat (STOP LOSS) wyznaczamy przed otwarciem pozycji, ponieważ później, w czasie trwania pozycji, nasza percepcja rynku ulega diametralnej zmianie. Kiedy na szali są nasze środki, a na rynek docierają po kolei nowe cenotwórcze informacje, nasza z początku trzeźwa ocena rynku zostaje zaburzona. Jeśli liczymy na pozytywne rozstrzygnięcie.i nie zastosujemy stop lossa, możemy się szybko rozczarować. Sprawdza się giełdowe porzekadło: pozycja długoterminowa to ta krótkoterminowa, która się nie udała.

Inwestorzy często popełniają ten błąd – decyzję o zamknięciu stratnej pozycji odkładają na później, licząc, że trend się odwróci. Przykłady USDJPY czy EURUSD dowodzą, że nie warto. Osoby, które zagrały przeciwko sile dolara i nie ustawiły zlecenia stop loss, mają twardy orzech do zgryzienia, czego mogły uniknąć, gdyby stosowały się do prostych zasad Money Management.

W czym rzecz? Po pierwsze, należy wyznaczyć maksymalną stratę na jedną pozycję. W zależności od ilości pozycji otwieranych w ciągu dnia/tygodnia może to być od 0,5 do 3%. Praktycy price action sądzą, że alokacja pozycji stratnych i zyskownych wewnątrz systemu jest przypadkowa. Oznacza to, że nigdy nie można mieć pewności, czy akurat ta konkretna transakcja, którą właśnie otwieramy, przyniesie stratę czy korzyść. To kolejny argument na rzecz stosowania stop lossów i dowód, że na każdej pozycji powinniśmy poświęcić taki sam % kapitału. Dlaczego? Jeżeli nasz system zakłada 5 pozycji w ciągu tygodnia i średnio 3 przynoszą zysk, a 2 stratę, to i tak ostatecznie możemy przegrać. Załóżmy bowiem, że 3 zwycięskie dotyczą 1% kapitału, a stratne – aż 2%. Każda pozycja powinna być zatem otwarta na podobnym ryzyku.

To ważne, kiedy zechcemy się na rynku odegrać. Zwykle po serii strat pojawia się pokusa, by w jednym „pewnym” trendzie odzyskać stracone wcześniej pieniądze. Zamiast wejść wtedy z ryzykiem 1–3%, wchodzimy więc na 10%. Ale załóżmy, że pojawi się jedna strata (której inwestor naturalnie nie zakładał). Mniej stracimy, jeśli uprawiamy kontrolowane ryzyko. Praktyka bywa jednak bardziej skomplikowana – wskazówki, jak działać, zamieszczamy w rozdziale poświęconym psychologii inwestowania.

Ważnym zagadnieniem Money Management jest ustalenie miejsca, w którym postawimy stop loss. Odradzamy sztywne wartości liczbowe. Stop Loss powinien znaleźć się w miejscu, w którym nasze początkowe spojrzenie na rynek się dezaktualizuje. Przykładowo: jeśli gramy na wzrosty w trendzie wzrostowym, stop loss może się znaleźć poniżej linii trendu wzrostowego, gdyż jej przełamanie będzie świadczyło o potencjalnej zmianie trendu.

W naszym MM powinniśmy brać pod uwagę również scenariusze określające liczbę maksymalnych strat, które możemy ponieść w jednym tygodniu czy miesiącu. Musimy wiedzieć, ile stratnych pozycji nie obciąży naszego systemu (ile takich serii wystąpiło w przeszłości) i jakie podjąć działania, jeżeli taka seria się wydarzy. Co więcej, nasz MM musi mieć kontrolę także nad zyskami. Powinien określać nasz sposób działania – czy wsiadamy w trend i trzymamy do końca całą pozycję, czy może co pewien czas będziemy realizować zyski lub też dokładać pozycje. Należy pamiętać, że kwestie poruszone w tym rozdziale okazują się często ważniejsze od samego systemu, jakim będziemy się posługiwać. Samo określenie punktu wejścia na rynek jest wstępem do procesu, jakim jest na rynku pełna transakcja.

Podkreślmy dobitnie: warto, nim otworzy się transakcję, opracować wszystkie możliwe scenariusze. I poznać naszego największego wroga – samego siebie.